Jak ustalić realny plan na weekend w Pradze
Weekend w Pradze kusi wizją „zrobienia wszystkiego naraz”: Hradczany, Most Karola, Starówka, piwo, knedliki i jeszcze rejs po Wełtawie. W praktyce osoby, które próbują zmieścić całą listę „must see” w dwa dni, wracają zmęczone i z poczuciem, że głównie stały w kolejkach. Dużo lepiej sprawdza się podejście: jeden główny blok zwiedzania dziennie + 1–2 mniejsze cele, reszta to spacery i jedzenie.
Kluczem jest dopasowanie planu do typu wyjazdu: inaczej wygląda weekend „pierwszy raz w Pradze”, inaczej powrót po latach, a jeszcze inaczej wypad z dziećmi. Oprócz tego warto podzielić miasto na logiczne strefy, aby nie skakać tramwajem tam i z powrotem. Dobrze ustawiony plan oznacza mniej przebiegniętych kilometrów i więcej realnego kontaktu z miastem: zapamiętane zapachy, smaki i pojedyncze obrazy, zamiast dziesiątek podobnych selfie.
2 dni vs. 3 dni – różne strategie zwiedzania Pragi
Różnica między 2 a 3 dniami w Pradze to nie tylko „jeden dzień więcej”. Przy dwóch pełnych dniach trzeba wybierać i ciąć atrakcje bez litości. Przy trzech można poświęcić jeden dzień na spokojniejsze dzielnice, mniej oczywiste muzea, kawę w lokalnej kawiarni czy dłuższy obiad.
Przykładowy układ przy 2 dniach w Pradze:
- Dzień 1: Stare Miasto + Josefov + Most Karola (rano i przedpołudnie) oraz popołudniowy wypad na Nowe Miasto i plac Wacława lub krótki rejs po Wełtawie.
- Dzień 2: Hradczany z katedrą św. Wita i Zamkiem Praskim + spacer w dół na Malą Stranę, wieczór przy piwie w mniej turystycznej okolicy.
Przy 3 dniach w Pradze można złapać głębszy oddech:
- Dzień 1: Stare Miasto + Josefov, spokojny wieczór nad Wełtawą.
- Dzień 2: Hradczany + Mala Strana, np. z wejściem do ogrodów i krótkim odpoczynkiem w kawiarni.
- Dzień 3: Vyšehrad / Žižkov / Holešovice lub objazd po „drugiej Pradze” – ta decyzja zwykle robi największą różnicę w odbiorze miasta.
Jeśli lądujesz w piątek wieczorem i wracasz w niedzielę rano, nie oszukuj się, że to „2 dni w Pradze”. To w praktyce jeden pełny dzień. W takim układzie lepiej obrać jeden, maksymalnie dwa obszary (np. Stare Miasto + Mala Strana) i zrobić je porządnie, zamiast pędzić na Hradczany tylko po to, by zobaczyć je w biegu.
Co odpuścić, jeśli masz tylko weekend
Najczęstszy błąd przy krótkim wyjeździe to próba upchania: wnętrz wszystkich kościołów, wszystkich synagog, muzeów, wież widokowych i do tego zakupów. Kiedy czasu jest mało, lepiej świadomie zrezygnować z części atrakcji, niż zaliczać wszystko po 10 minut.
Rozsądne kandydatury do „odpuszczenia” przy dwudniowym weekendzie:
- Rejsy po Wełtawie – atrakcyjne przy dłuższym pobycie, ale łatwo stracić 2–3 godziny, które lepiej spędzić na spacerze Mostem Karola i nabrzeżem.
- Rozbudowane pakiety biletów na Zamek Praski – przy krótkim pobycie często wystarczy mniejszy pakiet obejmujący katedrę św. Wita, Bazylikę św. Jerzego i Złotą Uliczkę.
- Dalekie muzea tematyczne, szczególnie jeśli nie jesteś fanem danego tematu (np. rozbudowane muzea techniki, jeśli jedziesz głównie „na klimat miasta”).
- Wspinaczka na kilka wież widokowych – jedna, dobrze wybrana wieża lub punkt widokowy często daje lepsze wspomnienia niż trzy różne panoramy miasta.
Paradoksalnie, opuszczenie kilku głośnych atrakcji często otwiera drogę do mniej zatłoczonych miejsc: bocznych uliczek Malej Strany, spokojnych ogrodów na Hradczanach czy parków z widokiem na rzekę. A właśnie tam najłatwiej poczuć, że się naprawdę było w Pradze, a nie tylko w kolejce do kolejnej atrakcji.
Jak podzielić Pragę na logiczne strefy zwiedzania
Najprostszy sposób na uniknięcie chaosu to myślenie nie kategoriami „lista miejsc”, tylko „obszary dzienne”. Praga bardzo sprzyja takiemu podejściu, bo wiele atrakcji grupuje się naturalnie w kilku strefach. Najpraktyczniejszy podział na weekend:
- Stare Miasto + Josefov – Rynek Staromiejski, zegar astronomiczny, Kościół Matki Bożej przed Tynem, Ratusz, żydowska dzielnica z synagogami i starym cmentarzem, nabrzeże Wełtawy.
- Hradczany + Mala Strana – Zamek Praski, katedra św. Wita, Złota Uliczka, ogrody zamkowe, kościoły na Malej Stranie, wybrzeże Wełtawy poniżej Mostu Karola.
- Nowe Miasto + Vyšehrad – plac Wacława, pasaże, modernistyczna architektura, słynne piwiarnie, a dalej twierdza Vyšehrad z kościołem św. Piotra i Pawła oraz pięknymi widokami.
Przy planowaniu dnia warto trzymać się zasady: maksymalnie dwie strefy jednego dnia, najlepiej sąsiadujące. Dla przykładu: Stare Miasto + Mala Strana łączy Most Karola, który i tak odwiedzisz. Natomiast skakanie rano na Hradczany, potem do Žižkova, a wieczorem wracanie na Rynek to przepis na zmęczenie zamiast przyjemności.
Kiedy rezerwować bilety z wyprzedzeniem, a kiedy to zbędny stres
Popularna rada brzmi: „rezerwuj wszystko online jak najwcześniej, żeby uniknąć kolejek”. W Pradze ta rada ma sens tylko częściowo. Są miejsca, gdzie wcześniejszy bilet faktycznie ratuje czas i nerwy, i takie, gdzie online i tak będziesz stać w jednej kolejce z resztą.
- Zamek Praski i katedra św. Wita – wcześniejszy zakup biletów bywa pomocny w szczycie sezonu, ale przy weekendzie poza najgorętszymi terminami często wystarcza przyjście rano. Jeśli masz sztywny plan dnia i jedziesz w lipcu–sierpniu, rezerwacja online to rozsądne zabezpieczenie.
- Synagogi w Josefovie – tu bardziej liczy się wybór odpowiedniego pory dnia niż sam typ biletu. Rano i tuż po otwarciu bywa spokojniej niż w „godzinie autobusu”, gdy grupy ruszają z przewodnikami.
- Wieże widokowe i mniejsze muzea – zwykle nie ma potrzeby rezerwowania; lepiej ocenić sytuację na miejscu i w razie dużych kolejek pójść do alternatywy (w Pradze jest ich sporo).
Nadgorliwość biletowa ma też minusy: gdy wszystko jest zaplanowane co do godziny, każdy poślizg (opóźniony pociąg, dłuższy obiad) tworzy efekt domina. Przy weekendzie często lepiej zarezerwować tylko 1–2 kluczowe atrakcje, a resztę zostawić elastyczną.
Dojazd do Pragi i poruszanie się po mieście bez chaosu
To, jak dostaniesz się do Pragi, w dużej mierze zdeterminuje komfort całego weekendu. Podróż, która miała być „taniej”, a kończy się 10-godzinną jazdą po nocach bez snu, potrafi skutecznie zabić przyjemność z pierwszego dnia. Z drugiej strony nie każdy musi brać auto tylko po to, by później polować na miejsce parkingowe w ścisłym centrum.
Pociąg, autobus, auto – co wybrać i dla kogo
W praktyce większość podróżnych z Polski ma trzy realne opcje: autobus dalekobieżny, pociąg lub samochód. Każda ma swoje typowe „profile” użytkowników.
- Autobus – najczęściej najtańsza opcja, z bogatą siatką połączeń z wielu polskich miast. Dla osób z ograniczonym budżetem to często najlepszy wybór. Minusy: mniejszy komfort niż w pociągu, ryzyko korków przy wjeździe do Pragi, czasem nocne godziny wyjazdu.
- Pociąg – wygodniejszy, stabilny czas przejazdu, możliwość wstania, przejścia się, pracy przy stoliku. Dla osób, które chcą przyjechać do Pragi wyspane i od razu ruszyć w miasto, często najlepszy kompromis. Dworce kolejowe są dobrze skomunikowane z centrum.
- Samochód – sens ma głównie w dwóch scenariuszach: gdy jedziesz większą grupą i dzielicie koszty, albo gdy Praga jest tylko jednym z kilku przystanków objazdówki po Czechach (np. Kutná Hora, Karlowe Wary, Czeski Raj). Dla samej Pragi auto bywa kulą u nogi – zakazy wjazdu, strefy płatnego parkowania, stres z parkowaniem.
Kontrariańska uwaga: popularna rada „samochodem zawsze taniej” często przestaje działać przy weekendzie dla 2 osób, jeśli uwzględni się paliwo, opłaty drogowe, parking i zmęczenie kierowcy. W wielu przypadkach pociąg lub autobus + lokalny transport publiczny w Pradze wychodzą nie tylko podobnie finansowo, ale i spokojniej.
Metro, tramwaj, spacer – realne czasy i bilety
Praga ma przejrzysty system transportu publicznego oparty na trzech filarach: metro, tramwaje i autobusy. Turysta w centrum rzadko korzysta z autobusów – kluczowe są linie tramwajowe i trzy linie metra (A, B, C), które dobrze spajają miasto.
Bilety są czasowe, co jest dużą zaletą przy częstym przesiadaniu się.
| Rodzaj biletu | Czas ważności | Dla kogo najbardziej praktyczny |
|---|---|---|
| Bilet krótki | ok. 30 minut | Pojedyncze przejazdy, np. dojazd z dworca do hotelu |
| Bilet średni | ok. 90 minut | Łączenie metra i tramwaju w jednym „ciągu podróży” |
| Bilet dobowy | 24 godziny | Intensywne zwiedzanie z częstymi przejazdami między strefami |
| Bilet 72-godzinny | 3 doby | 3-dniowy pobyt z rozproszonymi atrakcjami |
Bilety można kupić w automatach na stacjach metra (zwykle obsługują karty), w kioskach, a także w aplikacjach mobilnych. Działa też system biletomatów w tramwajach, gdzie płaci się kartą zbliżeniową. Bilety trzeba skasować przy pierwszym wejściu – przy biletach czasowych to moment rozpoczęcia ich ważności.
Jeśli nocujesz centralnie (Stare Miasto, Mala Strana, część Nowego Miasta), spora część atrakcji jest w zasięgu spaceru 15–25 minut. Wtedy dobrze sprawuje się strategia: rano transport na „początek dnia” + popołudniu powrót lub zmiana dzielnicy, reszta piechotą. Najwięcej czasu i energii pożera nadmierne „jeżdżenie dla samego jeżdżenia”, gdy pociągadzik wsiadasz w tramwaj na 2 przystanki, po czym znów idziesz – przy dobrze dobranej trasie duża część tych przemieszczeń znika.
Typowe błędy transportowe w Pradze
Najczęstsze problemy przy poruszaniu się po Pradze wynikają nie z samego systemu, tylko z nawyków przywiezionych z innych miast:
- Taksówki „z łapki” – wciąż zdarzają się nieuczciwi kierowcy zawyżający ceny. Jeśli już potrzebujesz taksówki, korzystaj z aplikacji (np. Bolt) lub oficjalnych postojów.
- Ignorowanie kontroli biletów – w Pradze kontrolerzy pojawiają się regularnie, szczególnie na popularnych trasach turystycznych. Jazda „na gapę” może się skończyć kosztownym mandatem.
- Parkowanie w centrum – strefy parkowania bywają skomplikowane, z różnymi kolorami i zasadami (strefy dla mieszkańców, strefy krótkoterminowe). Zamiast stresować się każdego dnia, lepiej od razu zostawić auto na parkingu P+R przy metrze lub w podziemnym parkingu hotelowym i do miasta jeździć komunikacją.

Główne atrakcje Starego Miasta i okolic – co ma sens, a co jest przereklamowane
Rynek Staromiejski i okolice – jak zobaczyć, ale się nie sfrustrować
Rynek Staromiejski jest obowiązkowym punktem programu, ale też klasycznym miejscem, gdzie wiele osób po godzinie zaczyna się zastanawiać, „o co tyle hałasu”. Kluczem jest pora dnia i sposób zwiedzania.
W tym miejscu przyda się jeszcze jeden praktyczny punkt odniesienia: Jak wybrać idealne włoskie wino do pizzy i makaronu w warszawskiej restauracji.
- Rano przed 9:00 – najlepszy moment, jeśli zależy ci na zdjęciach bez morza selfie-sticków. Czynne są kawiarnie, ale większość wycieczek jeszcze nie dotarła. Dobre okno czasowe na spokojny spacer, rzut oka na fasady kamienic, przejście do Mostu Karola bocznymi ulicami.
- Godziny okołopołudniowe – kulminacja zorganizowanych grup. Jeśli o tej porze jesteś na Rynku, lepiej go przeciąć możliwie szybko i przenieść się np. w stronę ul. Karlovej, a dalej nad Wełtawę lub w okolice klasztoru Anežský klášter, gdzie ruch jest wyraźnie mniejszy.
- Wieczór – mniej wycieczek, więcej „zwykłego” gwaru. Atmosfera jest przyjemniejsza, choć restauracje z widokiem na Rynek wciąż będą miały ceny pod turystów.
Popularna rada brzmi: „usiądź na Rynku, żeby poczuć klimat”. Owszem, można, ale sens ma to tylko wtedy, gdy godzisz się na wyższe ceny za widok. Jeśli liczysz każdy wydatek, lepiej kupić kawę lub lody w bocznej uliczce i wrócić na płytę Rynku z kubkiem w ręku – efekt wizualny ten sam, portfel mniej cierpi.
Zegar astronomiczny – show vs. realna wartość
Orloj to jedna z ikon miasta, ale też przykład atrakcji, której najgorszy sposób zwiedzania stał się „domyślnym”: stanie w tłumie pod wieżą tuż przed pełną godziną. Wtedy widzisz głównie plecy innych i kilka przesuwających się figurek z oddali.
Sensowniej podejść do tego tak:
- Zobacz zegar z bliska w mniej newralgicznej porze (np. 15–20 minut po pełnej godzinie). Można wtedy spokojnie obejrzeć detale tarcz i rzeźb.
- „Pokaz” o pełnej godzinie obejrzyj z niewielkiego dystansu, z boku Rynku. Znika presja przepychania się, a różnica wizualna jest minimalna – ruch figurek i tak jest dość subtelny.
- Jeśli interesuje cię bardziej mechanika niż „show”, sens ma wejście na wieżę Ratusza. Zostajesz z widokiem na dachy Starego Miasta, który ma realną wartość, a nie tylko odhaczonym punktem na liście.
Kontrariańska uwaga: jeśli nie cierpisz tłumów i „odliczania do show”, spokojnie możesz sobie darować obserwowanie Orloja o pełnej godzinie. Zegar nie jest mniej ciekawy pięć minut później, a twoje nerwy mogą sporo zyskać.
Most Karola – kiedy naprawdę ma magię
Most Karola ma dwa oblicza. W ciągu dnia jest bardziej bazarem niż zabytkiem: uliczni artyści, kramiki, ścisk. To ma swój urok, ale jeśli liczysz na kontemplacyjny spacer nad rzeką, możesz się rozczarować.
Najlepsze momenty na Most Karola:
- O świcie – oklepana rada, ale wciąż skuteczna. O 6–7 rano, nawet przy ładnej pogodzie, na moście jest głównie garstka fotografów i biegacze. Widok na zamek w porannym świetle wynagradza wczesne wstawanie.
- Późny wieczór / noc – po 22–23 ruch wyraźnie maleje. Lampy gazowe, odbicia w wodzie, spokojniejsza atmosfera. Dobra pora po kolacji na Malej Stranie, gdy wracasz do hotelu w centrum.
Popularny „trik” typu: „idź na Most Karola w okolicy zachodu słońca” działa średnio – to właśnie wtedy zjawiają się wszyscy, którzy przeczytali te same porady. Jeśli chcesz zobaczyć zachód, lepsze są tarasy widokowe przy zamku lub wzgórze Letná.
Josefov – między autentycznym dziedzictwem a „muzeum pod gołym niebem”
Dawna dzielnica żydowska to jedno z mocniej naładowanych historią miejsc w Pradze. Jednocześnie część osób po wyjściu z synagog ma wrażenie „odhaczonego pakietu”, a nie żywej dzielnicy. Problemem jest sposób zwiedzania: wchodzenie tylko z gotową trasą biletu łączonego.
Ten pakiet ma sens, jeśli:
- chcesz poznać szeroki kontekst historyczny (różne synagogi, muzeum, cmentarz);
- masz przynajmniej 2–3 godziny zarezerwowane tylko na Josefov, a nie wciskasz go między Most Karola a obiad.
Nie sprawdza się, gdy chcesz „zobaczyć coś po drodze”. Wtedy lepiej wybrać 1–2 miejsca:
- Stary żydowski cmentarz – wyjątkowe wrażenie robi nagromadzenie macew, a nie szybkie przejście „bo trzeba”.
- Synagoga Hiszpańska – dla wielu najpiękniejsza pod kątem wystroju, z bogatymi zdobieniami w stylu mauretańskim.
Po wyjściu z „części muzealnej” przejdź się po okolicznych ulicach bez presji zwiedzania – sporo tu ciekawych detali architektonicznych z przełomu XIX i XX wieku, butików i kawiarni, które dają przedsmak „normalnego” funkcjonowania tej okolicy.
Nowe Miasto – nie tylko plac Wacława
Plac Wacława jest symbolem nowoczesnej historii Czech, ale jako przestrzeń do spaceru bywa rozczarowujący: ruchliwa arteria, mieszanka sieciówek i kasyn, sporo chaosu wizualnego. Dobrze zobaczyć go świadomie (np. w drodze do Muzeum Narodowego), ale nie ma sensu robić z niego „punktu widokowego”.
Zamiast kręcić się w tę i z powrotem po placu, lepiej:
- przejść nim raz, „od dołu do góry”, kończąc przy Muzeum Narodowym i parku Riegrovy sady (dłuższy spacer, ale z premią w postaci panoramy miasta),
- zajrzeć w pasaże odchodzące od placu – passage Lucerna czy pasáž Světozor mają ciekawszą atmosferę niż sama ulica, z kawiarniami, małymi sklepikami i odrobiną „starej Pragi” zamkniętej pod szklanym dachem.
Kontrariańsko: popularne zdjęcia z góry placu (np. z tarasu Muzeum Narodowego) wyglądają efektownie, ale jeśli masz ograniczony czas i już odwiedzasz inne punkty widokowe, ten można pominąć bez większej straty.
Hradczany, katedra św. Wita i Mala Strana – jak zwiedzać bez biegu
Wejście na Hradczany – schody, tramwaj czy kombinacja
Większość osób automatycznie idzie „klasycznie” – Most Karola, Mala Strana, a potem mozolne wspinanie się schodami na zamek. Widok z drogi jest ładny, ale w pełnym słońcu i tłumie potrafi zmęczyć już na starcie.
Praktyczniejszy układ na spokojne tempo to:
- Dojechać tramwajem (np. linie 22, 23) w okolice przystanku Prašský hrad lub Pohořelec.
- Wejść na teren zamku „z góry”, algorytm bezpieczeństwa przechodząc raz, bez dodatkowych kolejek na schodach od strony rzeki.
- Zwiedzanie zakończyć zejściem w dół: przez Ogrody Zamkowe, Schody Zamkowe lub w stronę Malej Strany.
Ta strategia działa szczególnie dobrze latem – wspinaczka pod górę w upale nie jest najbardziej eleganckim początkiem dnia. Zimą z kolei schody w dół bywają śliskie, więc lepiej mieć dobre buty i więcej czasu.
Katedra św. Wita – jak ustawić priorytety
Katedra jest sercem kompleksu zamkowego, ale rozpiętość doświadczeń jest tu ogromna: od „rzut oka do środka w tłumie” po pół dnia z przewodnikiem i wejściem na wieżę. Rozsądnie jest z góry określić, co jest dla ciebie kluczowe:
- Krótka wizyta – wejście w ramach ogólnodostępnej części, spokojne obejście nawy głównej, kilka minut przy witrażach Muchy. Bez gonitwy po kaplicach i zakamarkach.
- Wersja „pełniejsza” – bilet na cały okrąg zamkowy (trasy A/B) z wejściem do dodatkowych części katedry, bazyliki św. Jerzego, Złotej Uliczki. Sprawdza się, gdy masz min. 3–4 godziny na sam kompleks.
- Wejście na wieżę – ciekawa opcja dla osób, które zbierają punkty widokowe. Schody potrafią dać w kość; jeśli masz już zaplanowane inne panoramy (Petřín, wieże na Starym Mieście), nie musisz traktować tego jako konieczność.
Popularna rada „idź jak najwcześniej, będzie pusto” działa częściowo: kontrola bezpieczeństwa tworzy korek niezależnie od biletu. Zamiast ścigać się na minuty otwarcia, lepiej przyjąć, że pierwsze 30–40 minut dnia spędzisz na dojściu + wejściu, a właściwe zwiedzanie zacznie się dopiero potem.
Zamek Praski bez przeładowania – jak dobrać trasę
Kompleks zamkowy to nie „jedna atrakcja”, tylko całe małe miasteczko. W upchaniu wszystkiego w 2 godziny sensu jest niewiele – kończy się to przemarszem z punktu A do B bez zrozumienia, co się widzi. Lepiej wybrać jeden z dwóch modeli:
- Model „rdzeń zamku” – katedra św. Wita, dziedzińce, dziedziniec z widokiem na miasto, krótki spacer Złotą Uliczką, zejście ogrodami. To wersja dla osób, które chcą „poczuć” miejsce, ale nie poświęcać mu całego dnia.
- Model „zamek z historią” – powiększony o Bazylikę św. Jerzego, Stary Pałac Królewski i dokładniejsze przejście Złotej Uliczki wraz z wystawami wewnątrz domków. Wymaga więcej czasu i skupienia, ale daje pełniejszy obraz.
Jeżeli masz w grupie osoby o różnym poziomie entuzjazmu do historii, dobrym kompromisem jest rozdzielenie się na 1–1,5 godziny: część idzie w „pełną” trasę z dodatkowymi wnętrzami, reszta zostaje na dziedzińcach i tarasach, robi zdjęcia i chłonie widoki, spotykacie się przy jednej z bram wyjściowych.
Mala Strana – gdzie się zatrzymać, zamiast po prostu przejść
Mala Strana bywa traktowana jak korytarz łączący Most Karola z zamkiem. To wygodne, ale trochę szkoda – to jedna z dzielnic, w których warto po prostu usiąść.
W rejonie Malostranské náměstí można zrobić kilka rzeczy, które nie wymagają dużego wysiłku, a dają poczucie miejsca:
- krótka wizyta w jednym z barokowych kościołów (św. Mikołaja) – choćby na kilka minut muzyki organowej;
- kawa na uboczu rynku, niekoniecznie na samej płycie placu, tylko w jednej z bocznych uliczek (ciszej, mniej „przepłacone” widoki);
- spacer w stronę wybrzeża Wełtawy, pod Most Karola – od dołu most robi inne wrażenie niż z góry.
Popularny motyw – ściana Lennona – często okazuje się rozczarowaniem: mała, zatłoczona, z graffiti o bardzo różnym poziomie. Może być ciekawym przystankiem, jeśli i tak jesteś w okolicy, ale nie warto specjalnie zmieniać pod nią trasy.
Dobrym źródłem inspiracji do takiego „strefowego” myślenia są podróżnicze blogi z gotowymi trasami spacerów – przykładowo Blog Turystyczny – Podróże, Atrakcje turystyczne często pokazuje, jak łączyć atrakcje z konkretnymi ulicami, kawiarniami i punktami widokowymi, zamiast tylko wypisywać listy miejsc.
Ogrody i wybrzeże Wełtawy – przerwa zamiast maratonu
Między zamkiem a rzeką rozciąga się kilka ogrodów, które potrafią uratować dzień, gdy już masz dość tłumu na dziedzińcach i schodach. O ile nie jest akurat środek zimy, dobrze uwzględnić co najmniej jedną zieloną pauzę:
- Ogrody Zamkowe – przy ładnej pogodzie świetne miejsce na powolne zejście w kierunku rzeki. Widoki na Stare Miasto, sporo ławek, trochę cienia.
- Ogrody Wallensteina (Valdštejnská zahrada) – blisko stacji metra Malostranská. Pawi, rzeźby, trochę teatralnej barokowej przesady, ale w pozytywnym sensie.
Na dole, przy rzece, można przedłużyć spacer wzdłuż nabrzeża w kierunku Kampy. Zamiast od razu wracać na Most Karola, opłaca się przejść pod nim i zobaczyć miasto z poziomu wody. To też dobry moment na prosty obiad lub deser – knajpki po tej stronie rzeki bywają nieco spokojniejsze niż w ścisłym centrum po drugiej stronie.

